Debil – nie haker
To zadziwiające jak wiele radości daje niektórym ludziom to, że mogą wyrządzić innym krzywdę. Nie chodzi już nawet o jakichś zwyrodniałych sadystów – tych na szczęście nie ma w społeczeństwie zbyt wielu. Więcej jest natomiast małoletnich imbecyli, którzy sami siebie uważają za hakerów i czerpią niewypowiedzianą radość z tego, że mogą „wejść” na czyjś komputer i usunąć to i owo.

Nie od dziś wiadomo, że ludzie przechowują na swoich komputerach czasem bardzo istotne informacje. Ich utrata wiąże się z określonymi konsekwencjami. Nie zraża to jednak domorosłych „hakerów” przed zrobieniem komuś psikusa. Przeczyta jeden z drugim jakąś stronę internetową, na której znajduje się instrukcja bardzo infantylnego (a jednocześnie niestety skutecznego) sposobu włamania się na czyjś komputer i później urządzają sobie prywatne tsunami w czyichś plikach. „To skasuję, to przeniosę, na to założę hasło… łał, ale jestem świetny” – myśli sobie taki dwunastolatek. Oczywiście w ogóle nie przyjdzie mu do głowy, że później ktoś będzie musiał zapłacić za odzyskiwanie danych z dysku by naprawić wszystkie wyrządzone szkody. Na całe szczęście wykrywalność tego typu cyber-wybryków jest coraz większa. Wielce prawdopodobne zatem jest to, że osobami, które pokryją wszystkie koszty będą rodzice małoletniego sprawcy.
No related posts.